Kocham spędzać wieczory w samotności odczuwając duże ilości strachu.. Wzrost adrenaliny powodowany przsz Left 4 Dead sprawia, że czuję, że żyję.Left 4 dead z całą pewnością jest grą, która takie kryterium przezemnie postawione spełnia. Jest straszna, całe mnóstwo ghuli nas atakuje (czy może to są zombie, jak dla mnie to jeden pies – oba „gatunki” są obleśne, zgniłe, chcą Twojej śmierci i śmierdzą) a do tego ten zajebiście straszny klimacik opuszczonego przez żwywych miasto. Brrr, ciągle pamiętam swoją pierwszą noc grania w Left 4 dead – to było naprawdę straszne doświadczenie.
W pewnym momencie gry nie byłem w stanie opuścić Safe House, musiałem przeczekać i się opanowac, dopiero wtedy mogłem cokolwiek myśleć o dalszej rozgrywce. Jeżeli chcecie poczuć to, co ja czułem, to włączcie Left 4 dead na dużym monitorze, na full detalach w środku nocy (najlepiej, żeby było możliwie jak najgłośniej – słuchawki pomogą nam w tym, nie przeszkadzając sąsiadom) Wtedy możecie spróbować mnie wyśmiewać, ale wątpię, abyście to zrobili. Pierwszy raz gra robi niesamowite wrażenie. Potem również, ale to już niestety nie to samo.