Polecam gorąco zrobienie z kolegami LANa w Left 4 dead, wystarczy mieć cd key potrzebny do grania w trybie multiplayer oraz oczywiście cztery komputery. Ale każdy przecież ma swój (jeżeli nie ma, to nie potrafi zazwyczaj w ogóle grać ,a tacy ludzie sprawią, że mapa będzie nierealna do przejścia – takie są niestety realia tej gry) więc problemm to nie powinno być. Wchodzimy do pokoju, rozstawiamy biurka czy cokolwiek na czym postawimy komputery, odpalamy left 4 dead i zaczynamy wspaniałą zabawę. Musimy pamiętać, aby uważać na swoich przyjaciół – ta gra wymaga pełnego skupienia, jednak zarazem ciągłej komunikacji.

„Przeładowuje !!” czy „ Z lewej, Maciek, z lewej !!” Wielokrotnie słyszałem gdzieś za plecami Huntera, natychmiast odwracając się i strzelając do niego w locie, podczas gdy kolega właśnie odbiegał, ostrzeżony przezemnie. Takie sytuacje są godne uwagi, powiem nawet więcej – chętnie bym obejrzał filmik nakręcony z jakiegoś punktu widzenia (nie z naszej perspektywy) z tego, jak przechodzimy niektóre mapki. Każda akcja jest ciekawa, jednak niektóre to naprawdę szczyt zgrania. Gdy jeden z nas zaczyna po prostu biec na chama przez zombie nie strzelając, a zombie dookoła niego umierają „same z siebie”. Oczywiście ma wsparcie dwóch pozostałych, bo trzeci właśnie się wykrwawia gdzieś dalej. A gdy już dobiegnie, to amunicja jest mu potrzebna – powalony sojusznik jest zazwyczaj atakowany przez jakieś mocniejsze monstrum, jak tank, witch, hunter czy cokolwiek innego.

Nie ma podobnych artykułów

    NO COMMENTS

    Sorry, the comment form is closed at this time.